Wpadka białostockich prokuratorów
13.02.2008 godz: 5W olsztyńskim Ratuszu huczy od plotek. W urzędzie już wszyscy wiedzą, które kobiety oskarżyły prezydenta Olsztyna - Czesława Małkowskiego o gwałt i molestowanie. Stało się tak po decyzji prokuratorów z Białegostoku.
Trzy tygodnie temu "Rzeczpospolita" ujawniła, że prezydent Olsztyna mógł molestować podległe mu urzędniczki. Jedna z nich twierdzi, że została przez prezydenta zgwałcona. Śledztwo w tej sprawie wszczęła olsztyńska prokuratura, która tydzień temu przekazała akta sprawy prokuraturze w Białymstoku.
Ale zanim trafiły one na Podlasie, prokuratura w Olsztynie zapewniła kobiety, że będzie chciała im przyznać status świadka incognito. Białostocka prokuratura ujawniła jednak nazwiska urzędniczek.
Jak do tego doszło ? Do olsztyńskiego Ratusza trafił list, w którym w białostoccy śledczy prosili o przesłanie teczek personalnych urzędniczek, będących świadkami prokuratury w sprawie molestowania i gwałtu. Korespondencja była adresowana do sekretarza miasta, ale takiego stanowiska w Olsztynie nie ma. List został więc dostarczony na biurko prezydenta. Prokuratura Okręgowa w Białymstoku, która wysłała korespondencje, nie chce komentować sprawy.
Suchej nitki na śledczych nie zostawia profesor Piotr Kruszyński. Karnista nazwał czyn prokuratorów patologią. Jego zdaniem, prokurator powinien zwrócić się do policji, by ta dostarczyła mu teczki personalne kobiet. (na podst. "Rzeczpospolitej")
Źródło: Radio Białystok