Strajkujące pielęganiarki z Suwałk tracą cierpliwość
29.10.2007 godz: 16Zarząd województwa podlaskiego ma w ciagu tygodnia znaleźć sposób na rozwiązanie konfliktu w suwalskim szpitalu. Tak zdecydowali radni sejmiku po rozmowach z pielęgniarkami i położnymi, które przyjechały dziś na sesję do Białegostoku by przedstawić swoją sytuację. Od prawie dwóch tygodni w suwalskim szpitalu strajkuje około 400 kobiet. Domagają się one 500 złotych podwyżki. Dziś reprezentująca związek zawodowy działający w szpitalu Wiesława Giczewska oskarżyła zarząd województwa i dyrekcję szpitala o grę na zwłokę i dyskryminowanie pielęgniarek i położnych. "Podpisaliście porozumienie z lekarzami, a nam zaproponowaliście zrozumienie trudnej sytuacji szpitala i cierpliwość" - mówiła Giczewska radnym. Odpowiedzialny za służbę zdrowia wicemarszałek Marek Olbryś rozmowy o podwyżkach próbował odłożyć do czasu zawarcia przez szpital kontraktu z NFZ na przyszły rok. Sytuacja w szpitalu jest bardzo trudna. Do dymisji podał się dyrektor i zastępca dyrektora. Odejść chce tez główna księgowa. Zarządzanie szpitalem wicemarszałek chce powierzyć na najbliższy miesiąc obecnemu zastępcy Dariuszowi Kaczorowskiemu. Radni do długich dyskusjach zobowiązali zarząd do przedstawienia na następnym posiedzeniu - w poniedziałek - sposobu rozwiązania kryzysu. Pielęgniarek taki obrót sprawy nie zadawala. Marszałek Dariusz Piontkowski zastrzega, że nie ma możliwości podniesienia płac o żądane 500 złotych, choć zgadza się, że podwyżka powinna być.
Źródło: Radio Białystok