Strajkujące pielęgniarki z suwalskiego szpitala czekają na przyjazd wicemarszałka województwa podlaskiego.
18.10.2007 godz: 12Marek Olbryś chce spotkać się z siostrami, by, jak twierdzi, pomóc w rozwiązaniu konfliktu. Strajk pielęgniarek, które żądają podwyżek pensji, trwa od wczoraj. Wtedy to po raz pierwszy na dwie godziny odeszły od łóżek pacjentów. Dziś ta forma protestu została powtórzona. Jeżeli do porozumienia nie dojdzie, strajk będzie się rozwijał. 150 sióstr wróciło już do pracy. Ale jak mówi Wiesława Giczewska, szefowa związków zawodowych pielęgniarek i położnych, nie oznacza to, że odstępują od protestu. Jutro znowu na kilka godzin zamierzają opuścić swoje stanowiska pracy i tak będzie do czasu, aż dyrekcja szpitala nie spełni ich żądań czyli nie zwiększy wynagrodzeń o co najmniej 500 złotych. -Od 1 października 2007 do płacy zasadniczej pielęgniarki i położnej, może być płacona od przyszłego roku, w ratach, aby była naliczana od tego roku- tłumaczy Giczewska. Jeżeli ich żądania nie zostaną spełnione strajk będzie zaostrzony. Dyrektor szpitala, który dziś spotkał się z pielęgniarkami zapowiedział jednak, że nie może im pomóc. -Nie mam pieniędzy, uzbrojcie się w cierpliwość, może coś wymyślę w przyszłym roku - tak w skrócie przedstawiła Wiesława Giczewska przebieg rozmów z dyrekcją. Teraz pielęgniarki czekają na przyjazd wicemarszałka Marka Olbrysia, który podobno ma dla nich propozycję rozwiązania problemu. Czego ona ma dotyczyć siostry jednak nie wiedzą. Tak samo jak nie znają godziny spotkania, bo wicemarszałek jej nie podał.
Źródło: Radio Białystok