To było zaniedbanie które mogło doprowadzić do tragedii, jednak procesu karnego nie będzie - zdecydowała białostocka prokuratura.
16.10.2007 godz: 14Chodzi o marcową awarię numerów alarmowych. W czasie prac wykonywanych przez Telekomunkację Polską telefony nie działały i mieszkańcy wsi Rumejki koło Juchnowca - gdzie wybuchł pożar - nie mogli się dodzwonić do Straży Pożarnej. Prokuratura umorzyła jednak postępowanie w tej sprawie. Biegły z zakresu pożarnictwa ocenił bowiem, że nie doszło do zagrożenia życia i zdrowia ludzkiego. Pożar wybuchł bowiem w budynku gospodarczym oddalonym od domów mieszkalnych na tyle, że nie groziło to rozprzestrzenianiem się ognia. Ludzie mogli więc w porę zauważyć zagrożenie i opuścić ten teren - mówi prokurator Bożena Kiszło. Dodaje jednak, że pracownicy Telekomunkacji Polskiej postąpili bardzo nieodpowiedzialnie. "Pomimo iż wiedzieli o planowanej przerwie w działaniu numerów m.in. alarmowych Państwowej Straży Pożarnej i Pogotowia Ratunkowego, nie zapewnili działania linii zastępczych." Gdyby w tym czasie doszło np. do groźnego wypadku drogowego, mogło się to skończyć tragicznie - mówi prokurator Kiszło. Osoby poszkodowane w wyniku pożaru we wsi Rumejki mogą domagać się od Telekomunikacji Polskiej odszkodowania w procesach cywilnych. Dodatkowo Urząd Komunikacji Elektronicznej nałożył na TP SA karę w wysokości 2 mln zł.
Źródło: Radio Białystok- 80-tą rocznicę powstania obchodzi skansen w Nowogrodzie koło Łomży.
- XII Mistrzostwa Świata w Pływaniu na byle czym tuż, tuż...
- Były radny z Drohiczyna wystepuje do prokuratora przeciwko ojcu Rydzykowi
- Krajowa Spółka Cukrowa złożyła w Agencji Rynku Rolnego wniosek o przyznanie finansowej pomocy restrukturyzacyjnej w wysokości ponad 78 mln euro.
- Pobił czarnoskórego mężczyznę, teraz 2 i pół roku spędzi w więzieniu.