Postępowanie dotyczące popełnienia zbrodni komunistycznej przez trzech byłych milicjantów z Białegostoku - umorzone.
31.01.2008 godz: 11Przekroczyli swoje uprawnienia, ale nie poniosą kary. Białostocki sąd umorzył dziś postępowanie przeciwko trzem byłym milicjantom oskarżonym o pobicie w czasie zatrzymania Jerzego Zacharczuka - działacza NSZZ Solidarność. Chodzi o wydarzenia z 13 grudnia '81 roku. Oskarżeni twierdzą, że wykonywali tylko polecenia służbowe. Ponieważ Zacharczuk się wyrywał, musieli siłą zaprowadzić go do radiowozu. Mówią jednak, że go nie bili. Sąd w te wyjaśnienia nie uwierzył. Jak mówiła sędzia Beata Brysiewicz - nie ulega wątpliwości, że byli milicjanci przekroczyli swoje uprawnienia. Potwierdzają to choćby zeznania bezstronnych świadków - sąsiadów, którzy całe zdarzenie obserwowali z okien. Mimo to - zdaniem sądu - czyn oskarżonych nie zasługuje na tak wysoką karę jakiej domagał się prokurator. Żądał on 2,5 roku więzienia. Zdaniem sądu w tym przypadku można wymierzyć oskarżonym karę roku - półtora roku więzienia. W takiej sytuacji - gdy kara nie przekracza dwóch lat - zgodnie z ustawą amnestyjną z '89 roku postępowanie należy umorzyć. Po wyjściu z sali rozpraw pokrzywdzony Jerzy Zacharczuk nie krył oburzenia. "To skandal" - mówił. Przypomniał, że przez to - co go spotkało 26 lat temu - wciąż jest chorym człowiekiem. Zapowiedział też, że odwoła się od wyroku.
Źródło: Radio Białystok